|
Krótka historia o stresie przy płci przeciwnejWłaściwie od kiedy pamiętam, zawsze bałem się dziewczyn. Nie wiem, może to dlatego, że nie miałem siostry, może dlatego, że w naszej klasie w podstawówce było tylko pięć dziewczyn i w dodatku niespecjalnie się z nimi zadawaliśmy. To że nie potrafiłem rozmawiać z przedstawicielkami płci przeciwnej niespecjalnie mi przeszkadzało aż do czasów licealnych. Tu pojawiły się problemy. Dziewczyn było więcej niż w podstawówce, były dużo ciekawsze, poza tym, jak to w liceum - koledzy zaczęli podrywać dziewczyny, pojawiły się pierwsze związki (nazywało się to wtedy "chodzeniem ze sobą"). A ja nic. Pod koniec liceum chłopaki nawet - trochę w żartach, trochę na serio - zaczęli mi szukać dziewczyny. To jeszcze pogorszyło sprawę. Nie dość, że jąkałem się, pociłem i sztywaniałem ze strachu podczas rozmów z koleżankami, to jeszcze musiałem przejmować się kumplami. Powoli zacząłem się godzić z myślą, że do końca życia nikogo nie poznam, będę starym, zdziwaczałym kawalerem i w ogóle nie ma dla mnie ratunku. Coś drgnęło na studiach. Studia informatyczne (przynajmniej na moim wydziale) mają to do siebie, że sporo czasu siedzi się przed kompem i nikogo to specjalnie nie dziwi. W internecie byłem w stanie spędzić nawet kilkanaście godzin dziennie. Na grupach, forach, przy grach. Wciągnąłem się trochę bardziej w anglojęzyczne forum o filmach. Forum było raczej nieduże, niewielu stałych uczestników - w większości studenci z różnych stron świata. Tam poznałem Ją. Sytuacja była o tyle śmieszna, że najpierw w ogóle nie wiedziałem, że to kobieta. Jej login składał się z ciągu liczb i liter, a w angielskim ma rodzaju męskiego i żeńskiego. Na początku wymienialiśmy uwagi na forum, potem trochę prywatnych wiadomości - byłem przekonany, że gadam z facetem. Kiedy przypadkiem okazało się, że to dziewczyna... zrobiło mi się dziwnie. Jeszcze bardziej zdziwiłem się, kiedy ustaliliśmy, że... piszemy z tego samego miasta! Na początku trochę się przestraszyłem. "A co, jeśli będzie chciała się spotkać?!" - pomyślałem od razu. Jakieś nieśmiałe sugestie, żeby spotkać się na piwie i pogadać na żywo wprawdzie się pojawiły, ale jakoś przez pewien czas udawało mi się unikać realizacji tych planów. W końcu sam dojrzałem do tego... przez sieć rozmawiało nam się świetnie, rozumieliśmy się bez słów - dlaczego nie spróbować na żywo? Jakoś tak wyszło, że już od trzech lat spotykamy się ze sobą. W planach ślub, dzieci, wnuki itd. Ciągle trochę krępują mnie rozmowy z kobietami, ale najważniejsze, że przy Tej Jednej czuje się rewelacyjnie! |
|
| |